Lakier Ballet Slippers ESSIE

Jestem maniaczką baletową. Naprawdę, tak jak siła trzeba wyciągać mnie na tańce z gwiazdami, tańce na lodzie, koncerty gwiazd, tak wystarczy rzucić mi hasło: przedstawienie baletowe,  a już stoję zwarta i gotowa w małej czarnej i uwierających niemiłosiernie szpilkach.

Dlatego kiedy ESSIE wypuściło odcień lakieru o “baletowej” nazwie, od razu przepadłam. Numer 162 ma wdzięczną nazwę “ballet slippers” czyli po prostu baletki czy pointy. Spójrzcie na zdjęcie, czyż odcień “Ballet slippers” nie został odwzorowany idealnie? Różnica między satynowymi pointami (są prawdziwe!), a zawartością buteleczki jest niemal niewidoczna.

Od razu uprzedzam, że nie jest to lakier, za który dałabym się pokroić i pewnie gdyby nie baletowe powiązania, nie stałby na mojej toaletce. Po prostu od lat używam Astor w bardzo podobnym odcieniu i uważam, że ta druga marka na moich paznokciach spisuje się znacznie lepiej.

Przykrym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że ESSIE dość szybko zaczyna pękać na paznokciach, odłupując się w dość nieestetyczny sposób. Co prawda “baletki” to tak jasny odcień, że trzeba się dobrze przyjrzeć, by zobaczyć ubytki, jednak każdy odprysk powoduje u mnie lekki paznokciowy dyskomfort. Zdecydowanie wolę nie mieć pomalowanych paznokci niż manicure z odpryskami.

Lakier Ballet Slippers ESSIE

Lakier Ballet Slippers ESSIE
6.8

Łatwość nakładania

9.0/10

Szybkość schnięcia

9.0/10

Trwałość

4.0/10

Szanse, że kupię ponownie

6.0/10

Stosunek ceny do jakości

6.0/10

Plusy

  • Dobry pędzelek, łatwo nim manewrować
  • Szybkie schnięcie
  • Bardzo ładny połysk
  • Wystarczają 2 niewielkie warstwy
  • Piękne opakowani nicyzm kostka lodu

Minusy

  • Po kilku dniach kruszy się w nieestetyczny sposób

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *